Dnia 19 stycznia (środa) 2011r. o godzinie 16:20 wylatywaliśmy z łodzi z moim kochanym do Anglii w odwiedziny do mojej siostry oraz na mały urlop.
Jak zawsze wszędzie się spóźniamy:) więc i tutaj było wszystko na wariackich papierach
10 razy sprawdzałam czy wzięliśmy dowody, bilety, pieniądze.
Tego dnia bardzo bolała mnie głowa więc chciałam jak najszybciej wsiąść do samolotu i zasnąć .
Zauważyłam że mój mężczyzna tego dnia jest bardzo zdenerwowany i przejęty, pomyślałam wtedy że tak samo boi się latania jak ja.
Gdy w końcu wystartowaliśmy przytuliłam się do ramienia mojego ukochanego i próbowałam zasnąć lecz nie pozwolił mi na to, gdyż wstawał, szedł do WC, wracał, znowu wstawał, wyjmowała z torby a to kanapki a to smakołyki. W końcu zdenerwowana z bólem głowy kazałam mu usiąść i nie kręcić się tyle. Posłuchał:) Przytuliłam głowę do ramienia i zamknęłam oczy.
Wtedy usłyszałam pytanie: Kochanie czy urodzisz mi dzieci?
Ja spojrzałam na niego uśmiechnęłam się i odpowiedziałam: tak kochanie
Zadał drugie pytanie: Kamilo czy zostaniesz moją żoną?
Odpowiedziałam z zaskoczeniem: TAK
To proszę: wyjął piękne czerwone pudełeczko w kształcie serca, a w nim przepiękny pierścionek z brylantem, taki jaki sobie wymarzyłam. Włożył mi go na palec a ja rozpłakałam się, nadal w to nie wierząc. Mój ból głowy..... jaki bój głowy. Osoby które siedziały koło nas gratulowały nam, a ja byłam najszczęśliwszą osobą w górze (800 metrów nad poziomem morza.)
Wiele razy wyobrażałam sobie moje zaręczyny ale te były wielkim zaskoczeniem:)
Tutaj tekst